O
poranku zostawiłam za sobą podniszczone kamienice Hawany i
wyruszyłam w poszukiwanie doznań przyrodniczych. Zaraz po
opuszczeniu gwarnej stolicy, krajobraz zupełnie się zmienił.
Ulicami ciągnęły stare ciężarówki przewożące na przyczepach
ludzi, konne zaprzęgi, a nawet woły, które człapały z wolna.