niedziela, 16 września 2018

NAJPIĘKNIEJSZA WIDOKOWO DROGA PROWADZĄCA NA ŚNIEŻKĘ

Góry są spełnieniem snów o potędze. Kuszą swoim ogromem i przyciągają kolejnych wędrowców, którzy pragną dosięgnąć niemożliwego. Spotkałam w Karkonoszach wielu samotnych podróżników. Niektórzy szukali kolejnego wyzwania, inni łaknęli pięknych widoków, a jeszcze inni mieli nadzieję w odosobnieniu uleczyć złamane serce.

Penetrując Karkonosze i nie wejść na Śnieżkę (1602 m n.p.m)?! Toż to prawdziwe faux pas. Błąkając się w tych rejonach na początku września też postanowiłam zdobyć ten najwyższy karkonoski szczyt. Zdecydowałam się na trochę dłuższą oraz okrężną trasę i muszę przyznać, że była warta każdej wylanej kropli potu. Chociaż widoki z samej Śnieżki szczególnie mnie nie zachwyciły to pejzaże oglądane po drodze zapierały dech w piersiach.

Oto najpiękniejsza widokowo trasa prowadzące na Śnieżkę. Przynajmniej w moim odczuciu ;) Bardzo polecam!

Świątynia Wang 881 m n.p.m → Polana w Karkonoszach 1067 m n.p.m → Pielgrzymy 1203 m n.p.m → Słonecznik 1421 m n.p.m → Kocioł Wielkiego Stawu 1406 m n.p.m →  Równia pod Śnieżką 1416 m n.p.m → Jantárová cesta, granica 1428 m n.p.m → Luční Bouda 1413 m n.p.m → Schronisko Dom Śląski 1395 m n.p.m →  Śnieżka 1602 m n.p.m → Droga Jubileuszowa → Schronisko Strzecha Akademicka 1266 m n.p.m → Schronisko Samotnia 1195 m n.p.m → Świątynia Wang 881 m n.p.m



Podejście zaczęłam przy świątyni Wang w Karpaczu. Ta drewniana budowla będąca przykładem sztuki skandynawskiej jest chyba jedną z największych atrakcji Karpacza. Powstała na przełomie XII i XIII wieku na południu Norwegii. Co ciekawe świątynię wykonano z drzewa sosnowego bez użycia gwoździ.


 Stanęła w miejscowości Vang. Kiedy dla miejscowej ludności okazała się za mała, postanowiono ją sprzedać, aby pokryć koszty budowy nowego kościoła. Świątynię zakupił król pruski – Fryderyk Wilhelm IV. Została rozebrana, zapakowana w skrzynie i przewieziona do Szczecina. Wówczas to za pośrednictwem hrabiny Fryderyki von Reden budowla trafiła ostatecznie do Karpacza. Uroczyste otwarcie nastąpiło 28 lipca 1844 roku. Do chwili obecnej służy parafii ewangelicko-augsburskiej. 


Świątynia Wang jest bardzo popularna wśród turystów. Dlatego warto na zwiedzanie wybrać się rano bądź wieczorem. Podczas mojego powrotu ze Śnieżki (ok. godziny 20) nie było już żadnych turystów. Po nasyceniu wzroku kunsztownymi, drewnianymi detalami architektonicznymi ruszyłam na szlak.

Wstęp do Karkonoskiego Parku Narodowego kosztował 6 PLN (bilet normalny). Brukowana droga przez kilkanaście minut prowadziła przez las, aby ostatecznie otworzyć się na rozległą Polanę, gdzie znajdowało się schronisko imienia Bronisława Czecha. Spłonęło ono w 1966 roku i nigdy nie zostało odbudowane. Tutaj skręciłam w prawo i dalej ruszyłam żółtym szlakiem przez drewniane kładki, pod którymi rozlewały się niewielkie torfowiska.  Za mną pozostał masyw Śnieżki, a ja powoli wkraczałam na ścieżkę wiodącą przez las.


Po krótkim marszu wyrosły przede mną sięgające 25 metrów Pielgrzymy. To granitowe formacje skalne ukryte wśród drzew, które zdecydowanie urozmaicały rzeźbę terenu.


Następnie ruszyłam w stronę Słonecznika. Droga cały czas pięła się pod górę. Początkowo prowadziła drewnianą kładką, aby ostatecznie przejść w ubity szlak z wystającymi kamieniami oraz kosodrzewiną po bokach. Podejście było forsowne, ale po odwróceniu głowy ujrzałam w dole cały Karpacz i skrzącą się w słońcu powierzchnię wody zbiornika Sosnówka.


Ostatecznie stanęłam przy Słoneczniku na wysokości 1421 m n.p.m. To formacja skalna troszkę przypominająca człowieka. Jej nazwa owiana jest legendą. Ponoć pewnego razu diabeł chciał zasypać kamieniami Wielki Staw, aby cała Kotlina Jeleniogórska zniknęła pod wodą. Tak intensywnie rozmyślał nad swoimi planami, że przegapił wschód słońca. A kiedy dzwoniono na Anioł Pański diabeł zamienił się w kamień.


Przy Słoneczniku zrobiłam sobie pierwszą dłuższą przerwę. Siedziałam na skałach i patrzyłam na roztaczającą się przed moimi oczami panoramę północno-wschodniej części Karkonoszy.


Następnie ruszyłam czerwonym szlakiem, aby po kilku minutach spokojnego marszu ujrzeć w dole Wielki Staw. To rozległe jezioro polodowcowe zerkało sennie na wędrowców granatowym okiem w otoczeniu powoli rudziejącej już roślinności. Kawałek dalej w kotle polodowcowym niezwykle malowniczo prezentował się Mały Staw oraz schronisko Samotnia (o nim napiszę troszkę więcej w dalszej części).



A tak zapamiętał krajobrazy wokół obu stawów Bogusz Zygmunt Stręczyński (poeta, podróżnik, rysownik) podczas swojej górskiej wędrówki latem 1844 roku:
A przeszedłszy przez górę Srebrnego Grzebienia,
Stajemy niespodzianie pełni zdziwienia.
Czarny Staw (Wielki Staw )połyskuje się wśród skał ołtarza.
Wdzięczy się z odległości, a z bliska przeraża.
A u stóp mamy jezioro drugie ( Mały Staw ),
Tylko głębsze, smutniejsze, bez ozdób natury,
Ponieważ ma wokoło obnażone góry,
I posiwiałe barwą kamienie ogromne,
Szarpane siłą czasu, leżą wiekopomne.
Tam szałas, od pasterzy w lecie zamieszkany,
Od gości unużonych bywa odwiedzany,
W którym ogień całą noc pali się z łoskotem,
A pasterze wokoło śpiąc, leżą pokotem...

Wybierając się na Śnieżkę koniecznie chciałam zobaczyć torfowiska. Dlatego na rozdrożu przed Spaloną Strażnicą weszłam na żółty szlak prowadzący na czeską stronę Karkonoszy wprost pod schronisko Luční bouda.



Co ciekawe w tym miejscu podczas II wojny światowej stacjonowali żołnierze Wermachtu. Obecnie znajduje się tutaj także browar, gdzie wytwarzane jest piwo marki Paroháč (rogacz). Schronisko położone jest w pięknym miejscu i chętnie zatrzymałabym się w nim na noc ;) Od  Luční boudy jest dosłownie rzut berem na Równię pod Śnieżką (niebieski szlak). Na tym rozległym spłaszczeniu (ok. 300 hektarów) znajdowały się rzeczone torfowiska subalpejskie. Wiodła przez nie drewniana kładka.


Roślinność porastające ten podmokły teren zaczęła już przybierać jesienne barwy. Miałam wrażenie, że ta otwarta przestrzeń ciągnie się w nieskończoność sięgając nieba. Takie uczucie  często towarzyszy mi w górach: wolność i nieskończoność.


Po kilku zachwytach, trzymają się niebieskiego szlaku, dotarłam do Domu Śląskiego, czyli ostatniego przystanku przed  zdobyciem Śnieżki. Schronisko otwarte zostało w 1922 roku, chociaż pierwsze budy pasterskie postawiono w tym miejscu już w XVII wieku.


Droga na sam szczyt było dość mozolna i pięła się po stromej ścianie ku górze. Po litrach wylanego potu stanęłam na szczycie, z które rozciągał się malowniczy widok na Karkonosze. Na Śnieżce znajduje się chyba najbardziej rozpoznawalne obserwatorium meteorologiczne (w kształcie latającego talerza) oraz kaplica św. Wawrzyńca, której budowę ukończono w 1681 roku. Każdego roku 10 sierpnia, w dniu wspomnienia św. Wawrzyńca, odbywa się tutaj msza św.



Natomiast po czeskiej stronie odnajdziecie budynek poczty oraz stację kolei gondolowej.


 Zejść postanowiłam brukowaną Drogą Jubileuszową, która dość łagodnie okrążała całe zbocze Śnieżki.


 Następnie niebieski szlak doprowadził mnie do Strzechy Akademickiej (schronisko), skąd zeszłam do Kotła Małego Stawu. To miejsce całkowicie mnie urzekło. Odizolowane od otoczenia, otoczone przez góry. Siedziałam na kamieniu i przypatrywałam się spokojnej toni jeziora oraz schronisku o bardzo adekwatnej nazwie Samotnia. Pierwsza budowla stanęła tutaj jeszcze przed 1670 rokiem.



Jako pierwszy ten fakt odnotował Chrystian Gryphius (rektor gimnazjum św. Magdaleny we Wrocławiu), który spisał swoje wspomnienia z wędrówki po Karkonoszach odbytej w 1670 roku:
 ...Dotarliśmy do Małego Stawu, gdzie zastaliśmy starszego człowieka w wieku sześćdziesięciu pięciu lat. Ten starzec wychowywał się w górach i nie chciał schodzić na dół twierdząc, że nie odpowiada mu w dolinie powietrze. A gdy zapytałem go czym się żywi, to wtedy wskazał na stado kóz wspinających się po skałach. Zimą zabijał drzwi swej budy belkami, a gdy musiał iść po śniegu, to zakładał karple...
 Koniecznie odwiedźcie to miejsce.


Dalej ruszyłam, pośród czerwieniejącej się jarzębiny, w drogę powrotną wprost do Karpacza (cały czas niebieskim szlakiem).


TUTAJ  znajdziecie pozostałe moje górskie wyprawy.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza